Góry Sowie i okolice
Jest coś takiego w Górach Sowich, że wraca się tam wiele razy.
Może jakiś magnez, który sprawia, że nie wiedząc nawet kiedy i jak nasze kroki zbaczają zawsze
w tamtą stronę? Nie wiem czy to ten nastrój, czy tylko dogodne miejsca do spędzenia nocy.
A może przeczucie, że nie wszystko jeszcze zostało tam wyjaśnione i wiele zagadek czeka na odkrycie?
Pierwszy raz byłem w Sowich gdzieś w okolicach 1990r. Niewiele wtedy o nich wiedziałem.
Nie było łatwo znaleźć jakiekolwiek informacje o istniejących tam podziemnych kompleksach,
a nazwy Riese wcale nie słyszałem. Idąc czarnym szlakiem doszedłem do Siłowni, stamtąd do Kasyna
i tropiąc okoliczne ślady trafiłem na Osówkę. Niestety z tamtego wyjazdu fotek żadnych nie ma.
Są za to fotki ze wspólnego wędrowania po Sowich z Izą. Trafiliśmy wtedy ponownie do Kasyna, oczywiście do Osówki
oraz Rzeczki. A na samym końcu Gór Sowich odkryliśmy kolejny skarb - twierdzę w Srebrnej Górze.
Minęło ponad 10 lat zanim zawędrowałem w Sowie ponownie. Teraz jest ono częstym miejscem odwiedzin, stamtąd robimy
wypady w różne strony, a Kasyno oraz Donżon w Srebrnej Górze są moim ulubionym miejscem, do którego zawsze będę wracał.
A dzięki koledze DAREDEVIL okazało się, że okolice Gór Sowich mają więcej do zaoferowania
niż potrafiłem sobie wyobrazić. Pozostaję pytanie czy magnetyzm, który nas tam przyciąga ma coś wspólnego z magnezytem?
Oj, chyba coś pomyliłem ;-)
Zapraszam do oglądania.
pwz